Wolvesbayne (2008)

Wolvesbayne
Griff Furst "Wolvesbayne" Active Entertainment, 2008/9

Więcej

DnoStrata czasuDa radęDobre...Kult (2 głosów, przeciętnie 3,00 / 5)
Ładowanie ... Ładowanie ...

One werewolf hero, a Nazi vampire cult and wold domination.

Scenariusz: Leigh Scott
Reżyseria: Griff Furst

WWW: brak
Trailer: tu
Długość filmu (z napisami): ~ 92 minuty

Obsada:

  • Mark Dacascos
  • Jeremy London
  • Christy Romano
  • Rhett Giles
  • Stephanie Honore
  • Taylor Roppolo
  • Leigh Scott
  • Derek Osedach
  • Yancy Butler

Ekipa:

  • Make-up: Drac Studios, Tara Lang
  • Vfx: Sweetpost, Tiny Juggernaut
  • sFx: Corinne Dutra, Brandon Ellison
  • Animacje 3D: Chase Martin, Brock Jolet
  • Muzyka: Zoomer, Daniel Ponsky & Michael Hughes
  • Dźwięk: Bali Bock
  • Zdjęcia: Alex Yellen
  • Kostiumy: Elizabeth Haynes

Sci-Fi uraczyło nas filmem o wampirach dotyczącym wilkołaków. I nie jest to kolejna epopeja omawiająca dzieje odwiecznej walki między jednym rodzajem a drugim. Refleksje po parokrotnym obejrzeniu tego filmu są następujące:

+ wiele wątków w opowieści,
+ kamera – nie kaleczy rzemiosła i nie męczy widza,
+ bardzo współczesna, lecz nie futurystyczna wizja,
+ brak efekciarstwa,
+ obsada,
+ kawałek na końcu,
+ film telewizyjny, dla Sci-Fi (chociaż… Dzieci Kukurydzy… ale załóżmy, że to plus).

Minusy:

- film o wilkołakach dotyczący wampirów (tak, gra słów), w którym nie ma wilkołaków,
- stosunkowo niewiele scen akcji,
- naiwne realizowanie niektórych scen,
- efekty specjalne miejscami jak z tutoriala dla początkującego grafika,
- charakteryzacja…
- gra niektórych aktorów drugoplanowych,
- ostatnia scena.

Pewnie znalazłoby się coś jeszcze. Trudno zakwalifikować ten film jednoznacznie jako klasę B, a może klasę budżetową, a może jeszcze coś innego. Film nie bije tandetnością, ale oszczędność zauważalna w kwestii występowania wilkołaków jest co najmniej zastanawiająca. Należy przy tym dodać, że te sceny, w których występuje "wilkołakowatość" są w porządku. Scenariusz i reżyseria – można się czepić kilku kompletnie niepotrzebnych scen, paru urwanych lub wprowadzonych "deus ex" wątków. Ogólnie dramatu nie ma, całe szczęście. Pora na rzecz, która mnie osobiście denerwuje tak bardzo, że trudno mi to wyrazić. Mimika aktorów grających wampiry. Odgłosy. To nie jest grzech tylko tego filmu, ale że od czasu True Blood o wampirach obejrzałem tylko ten film – masz za swoje. Łamałbym kołem i palił na stosie za takie rzeczy.

Podsumowując: warto oglądać, czy warto sobie darować? Można obejrzeć. Niebo na głowę nie spadnie, film nie jest tragiczny. Jednak w 2009 r. (a może 2010?) i z uwagi na przebogatą filmografię tematyki, wolno chyba oczekiwać czegoś więcej?


Wolvesbayne
Wolvesbayne
Wolvesbayne
Wolvesbayne
Wolvesbayne
Wolvesbayne
Wolvesbayne
Wolvesbayne
Wolvesbayne
Wolvesbayne
Wolvesbayne


Cytatów brak.

  • Gatunek: Horror/akcja
  • Grupa docelowa: Biografowie van Helsinga
  • Typ: Wilkołaki i wampiry
  • Ofiary w ludziach? 2
  • Trupominuta: 0,035
  • Ofiary w zwierzętach? 1/2
  • Erotyka? Nie

  • Efekty specjalne: 7/10
  • Realizacja: 7/10
  • Gra aktorska: 7/10
  • Muzyka: 6/10
  • Dźwięk: 7/10

Opis filmu w nagłówku, zaczerpnięty z oficjalnej ostatecznie strony video SyFy, to kompletna porażka.
Okładka – plakat filmu obecny na Internecie ma się do produkcji jak pięść do nosa.

Powiązane:

  1. Army of the Dead (2008)

Rlyeh: