Więcej
That which is dead… cannot eternal lie
With strange eons… even death may die.
Reżyseria: Tobe Hooper
Scenariusz: Jace Anderson, Adam Gierash
Produkcja: Tony Didio, EL & Peter Katz, Alan Somers
WWW: link
Trailer: prawdopodobnie jw.
Długość filmu (z napisami): ~ 90 minut
Obsada:
- Dan Byrd
- Alexandra Adi
- Mihkel Ranniste
- Courtney Peldon
- Rocky Marquette
- Bug Hall
- Greg Travis
- Tarah Paige
- Denise Crosby
- Price Carson
Ekipa:
- Make-up: Dean & Star Jones, Jennifer Mann, Brian La Rosa
- Fx: Ultimate Effects
- SfX: Krypton Visual Effects
- Grafika: Dan Kirchstein
- Muzyka: Joseph Conlan, Bongzilla, Oedipus, Pentagram, The Dillinger Escape Plan, Kirkpatrick,
- Dźwięk: George Nemzer
- Zdjęcia: Jaron Presant
- Kostiumy: Shawnelle Cherry
Niektórzy reżyserzy są i będą znani z jednostkowych produkcji, niektórzy z kolei nawet najbardziej szmaciany scenariusz uczynią oglądalnym. Tobe Hooper należy do tej pierwszej grupy – widać to zresztą po okładce, dumnie głoszącej że "Mortuary" jest w istocie filmem autora Ducha i Teksańskiej Masakry. Oba te tytuły są w jakiś sposób kultowe. No ale podstawą marketingu nowego towaru jest w końcu ładne opakowanie, chwytliwa nazwa oraz wywoływanie skojarzeń z uznanymi bądź popularnymi markami.
Oddając Hooperowi co jego należy powiedzieć, że jest dobrym rzemieślnikiem w swoim fachu. Zna się na tym co robi, i to widać. Moim zdaniem do geniuszu brakuje jednak szczypty fantazji, jego filmy mimo tego że dobre, nie są jednak dziełami sztuki, choć mają takie aspiracje.
Scenariusz "Kostnicy" to mariaż wpływów "House by the Cemetery" i mitologii Lovecrafta. W pewnym sensie oczywiście; zresztą chyba nie da się obecnie zrobić czegoś absolutnie nowego i nie budzącego skojarzeń z tym, co już było. Pech chciał, że scenarzysta nie mógł się zdecydować, które wątki bardziej eksponować.
Film – całkiem przyjemny. Atrakcyjna obsada (mam na myśli żyjącą i starszą niż 12 lat kobiecą część obsady), dobra gra aktorska (no, z wyjątkiem zioma od "Shut up, punk"), dobre efekty specjalne. Make up – no daje radę, chociaż…
Oświetlenie? Być może…
Dobry dźwięk, akceptowalna muzyka (motyw z początku filmu gdzieś już słyszałem, ale za cholerę nie wiem, gdzie). Dobrze zrobiona scenografia i fachowe zdjęcia. Są tutaj fajne akcenty, jak np. moim zdaniem świetna scena z wizytą szeryfa – tak wiele akcji w tak krótkim czasie. Przewija się też gdzieniegdzie trochę humoru – knajpa, zabawka Bobby’ego.
Gdzie w takim razie nominacja do Oskara? Nie ma i nie będzie, "Kostnica" jest po prostu jednym z wielu technicznie dobrze zrobionych filmów. Widz nudzić się raczej nie będzie, ale i na długo mu ten film w pamięć nie zapadnie.
Przypadkowo oglądałem reportaż z planu Sin City. Ujęcia, nieudane ujęcia, i tak dalej. Dało się wyczuć luzacką atmosferę. Tematycznie więc link do fotki wskazującej, że na planie "Kostnicy" również bywało miło i rodzinnie, o ile akurat nie kręcono dziwnych scen ;) Notabene, interesująca charakteryzacja.
- Widziałeś już Bobby’ego?
- Słucham?
- (ej, chłopak z cmentarza nie wie, kim jest Bobby) Bobby Fowler?
- A, ten Bobby. Jak długo ze sobą chodzicie?
- Gatunek: Horror
- Grupa docelowa: Wszyscy
- Typ: Zombie, klątwy, etc.
- Ofiary w ludziach? ~ 8
- Trupominuta: 0,095
- Ofiary w zwierzętach? Nie
- Erotyka? Nie
- Efekty specjalne: 6 /10
- Realizacja: 7/10
- Gra aktorska: 6/10
- Muzyka: 6/10
- Dźwięk: 6/10
Motto na nagrobku (cytowane w nagłówku recenzji) to jedenz bardziej znanych cytatów z Lovecrafta (Necronomicon):
„Nie jest umarłym ten, który może spoczywać wiekami
Nawet śmierć może umrzeć wraz z dziwnymi eonami.”
Powiązane:





(3 głosów, przeciętnie 2,67 / 5)











