Więcej
She’s evil… and not just high school evil
aka Zabójcze Ciało
Scenariusz: Diablo Cody
Reżyseria: Karyn Kusama
Produkcja: Mason Novick, Daniel Dubiecki, Jason Reitman
WWW: klik
Trailer: klik
Długość filmu (z napisami): ~ 102 minuty
Alternatywny plakat: klik
Obsada:
- Megan Fox
- Amanda Seyfried
- Johnny Simmons
- J. K. Simmons
- Amy Sedaris
- Adam Brody
Ekipa:
- Make-up: Monica Huppert
- sFx: KNB EFX Group
- vFx: Erik Nordby
- Muzyka: Theodore Shapiro, Stephen Barton, Ludwig Goransson
- Dźwięk: James Bailey
- Zdjęcia: M. David Mullen
- Kostiumy: Katia Stano
Rozważania na temat tej produkcji warto byłoby rozpocząć od próby zdefiniowania, czym jest pop horror. Skądinąd słuszna jest uwaga, że w ostatecznym rozrachunku wszystko dąży do komercji. Strach już dawno został oceniony jako żyła złota i skomercjalizowany – stając się tym samym produktem. Produkt ma swoje wzloty i upadki, zwane fachowo cyklem życia produktu – stąd różne lepsze i gorsze czasy w życiu tego towaru. Tym tropem idąc można poczynić refleksję, że skoro strach/horror to produkt, to można nim zarządzać w identyczny sposób. Prowadzić kampanię, szukać grupy docelowej, tworzyć społeczność odbiorców itd. Otóż to.
"Jennifer’s Body" aka Zabójcze Ciało jest pop-horrorem, skierowanym do amerykańskiego odbiorcy w wieku 12 – 19 lat. W filmie poruszone zostały aspekty życia nastolatka, dzięki czemu target może trochę bardziej utożsamiać się z którymkolwiek z głównych bohaterów tego filmu, niż np. w przypadku "Halloween". Nie doszukiwałbym się tu czegoś więcej, głębi przekazu, podtekstów, dialogów, które przejdą do historii. Nie o to w tym chodzi. To ma być rozrywka, tyko i wyłącznie.
Przyjrzyjmy się zatem jakości dostarczonego produktu:
- Historia opowiedziana w filmie jest raczej zwyczajna. Główną oś akcji można było widzieć już wiele, wiele razy. Film "wybijają" z jemu podobnych pewne niuanse. Jednak nadal jest to film o nastolatkach dla nastolatków. Gdyby nie lekkie pióro scenarzystki, byłaby tragedia.
- Gra aktorska jest ok.
– Efekty specjalne również ok.
- Dźwięk i muzyka są w porządku. Utwory różnych zespołów będące ilustracją muzyczną filmu – cóż, znak czasu.
– Reżyseria – daje się to oglądać bez większego skrzywienia. W filmie występują elementy, najczęściej ujęcia, pożyczone z innych produkcji. By wymienić przynajmniej Egzorcystę lub Listę Schindlera. Jest to chyba kwestia nie tyle scenariusza lub zdjęć, co właśnie reżyserii. Nie wiadomo jak to traktować: brak warsztatu i weny twórczej, działanie celowe, przypadek?
- Świat przedstawiony: czas rzeczywisty, z wieloma odwołaniami do świata rzeczywistego.
Produkt o nazwie "Jennifer’s Body" spełnia zatem obiektywne normy "filmu na poziomie". I jest filmem zrobionym na poziomie. Nic więcej, nic mniej. Dobrze podany tak samo słodki cukierek, jak każdy inny. Odnieść można wrażenie, że film powstał na fali popularności trendu, w który wpisują się "Vampire Diaries" oraz "Twilight" – czyli taki lajcik dla nastolatek.
Natomiast ja z chęcią obejrzałbym dalsze poczynania Needy, gdyż można z tego ukręcić całkiem interesujący horror nie dla nastolatków. Bardziej interesujący niż "Jennifer’s Body" (szkoda że napisy końcowe psują niespodziankę, ale cóż). I’m not impressed, mimo wszystko – dobrze ten fim oceniam i polecam tym, którzy poszukują rozrywki na jedną godzinę.
- Ale nie jestem pewna, czy tosty zapewnią ci wystarczająco dużo energii na cały dzień. Zalecam bardziej złożone węglowodany…
- Zalecam, żebyś się kurwa zamknęła.- Przeszukałam dział okultyzmu w bibliotece pięć razy.
- To nasza biblioteka ma dział okultyzmu?Pogłoski? To prawda! To jest na Wikipedii!
- Gatunek: Horror
- Grupa docelowa: Nastolatki, przede wszystkim amerykańskie
- Typ: Ona jedna i ich reszta
- Ofiary w ludziach? 13
- Trupominuta: 0,137
- Ofiary w zwierzętach? Nie
- Erotyka? W wersji dla nastolatków
- Efekty specjalne: 7/10
- Realizacja: 7/10
- Gra aktorska: 7/10
- Muzyka: 7/10
- Dźwięk: 7/10
Elementem, do którego można się przyczepić (jednym z wielu, ale ten jest najważniejszy), jest… skalpel. Ja swoim czegoś takiego bym nie zrobił – połamałby się. To znaczy, jeszcze nie próbowałem…
W filmie występuje przerażająca wręcz liczba postaci o swojsko brzmiących nazwiskach.
Polskie tłumaczenie tytułu to tzw. epic fail.
Brak powiązanych zasobów.




(4 głosów, przeciętnie 4,00 / 5)







