Więcej
Reżyseria: Satoru Ogura
Scenariusz:
Produkcja:
Na podstawie:
Wyróżnienia:
WWW: Trailer – Unearthed Films
Długość filmu: 42 minuty
Obsada:
- -
Ekipa:
- Efekty specjalne –
- Dźwięk: -
- Muzyka: -
- Zdjęcia: -
- Kostiumy: -
- Produkcja: -
"Guinea Pig" nie ma fabuły. W filmie jest mało dialogów (można założyć, że nie ma ich wcale). Całość akcji obejmuje kilkanaście – może dobę – prawdopodobnie ostatnich godzin jakiejś kobiety.
Na chwilę założyłem, że Amerykanie zrobili remake "Guinea Pig". Jak wyglądałaby ich wersja? Prawdopodobnie byłoby więcej flaków, mięsa, no i oczywiście wszelkich scen, w których możliwe jest popisanie się efektami specjalnymi. Tymczasem oryginał jest subtelny. Na przykład tortura ze słuchawkami. Co niby w tym takiego strasznego? Krwi nie ma, kości nie bieleją… poza tym, że dziesięć godzin musiało mieć taką samą wartość dla ofiary jak wyciąganie paznokci. Albo kręcenie na "karuzeli".
Siła obrazu polega między innymi na takim właśnie przeplataniu tortur fizycznych z psychicznymi. Gdyby w filmie pokazywano samo fizyczne znęcanie się, widz szybko by się zniechęcił, albo raczej znudził. A tutaj, wbrew pozorom, ciągle coś się dzieje. Nie bez znaczenia jest też czas trwania – ca. 40 minut to wystarczająco dużo, żeby przeciętnego widza skopać po ryju, o ile wytrzyma do końca.
Są widoczne niedoróbki, na przykład w scenie okładania ofiary po twarzy, czy kopania. Wąpliwości budzi czasem zachowanie głównej bohaterki. Jednak nie jest źle, film jest utrzymany na całkiem dobrym poziomie. Efekty specjalne są całkiem niezłe, biorąc pod uwagę fakt, że nie była to produkcja przeznaczona na rynek masowy.
Festiwal sadyzmu w dobrym wydaniu. Dla maniaków i osób o silnych nerwach. NIE DLA DZIECI.
Zaprosili na imprezę. Mówili, że będzie fajnie…
… ale już na początku dostałam po buzi.
Potem zaczęli mnie podszczypywać…
… musieli mi czegoś dosypać do jedzenia, bo zaczęło mi się kręcić w głowie.
Na domiar złego, puścili pierwszą płytę Dying Fetus, i kazali słuchać w kółko…
Później chłopaki się opamętali, i próbowali ratować sytuację robiąc mi manicure. Ale i to im nie wyszło.
W pewnym momencie atmosfera zaczęła być gorąca (70 stopni C)…
Oczywiście jakiś pajac musiał na mnie polecieć z tym garnkiem wrzącego oleju =/
Skopali, sponiewierali, a potem obrzucili mięsem!
I jeszcze ten wariat z młotkiem…
Pod koniec bawiliśmy się w doktora, pamiętam konkretnie, że
… doktorów było dwóch.
I to już koniec mojej opowieści. Rosyjski okulista tak mnie urządził, że do dzisiaj nie mogę się pozbierać.
- Gatunek: gore/snuff
- Grupa docelowa: sadyści
- Typ: dramat jednego aktora
- Ofiary w ludziach? ?
- Ofiary w zwierzętach? Nie
- Erotyka? Nie
- Efekty specjalne:6/10
- Realizacja: 8/10
- Gra aktorska: 7/10
- Muzyka: 6/10
- Dźwięk: 7/10
Brak powiązanych zasobów.




(7 głosów, przeciętnie 4,14 / 5)