Więcej
Reżyseria: Steve Miner
Scenariusz: Jeffrey Reddick
Produkcja: Boaz Davidson, James Dudelson, Randall Emmett, George Furla
Trailer: link
Długość filmu (z napisami): ~ 86 minut
Obsada:
- Mena Suvari
- Nick Cannon
- Michael Welch
- AnnaLynne McCord
- Stark Sands
- Matt Rippy
- Pat Kilbane
- Taylor Hoover
- Christa Campbell
- Ian McNeice
- Ving Rhames
Ekipa:
- Efekty specjalne: Ivo Jivkov, Worldwide FX
- Make-up: Brian Penikas, Yiana Stoyanova, Petia Simeonova, Ivon Ivanova, Sophi Hvarleva, Maria (?)
- Grafika: Alexey Karaghaur
- Dźwięk: Vladimir Kaloyanov, Frank Eulner, Steve Boeddeker
- Muzyka: Tyler Bates, Domino, Deadboy & Elephantmen, Freeplaymusic, Damone, Soho Vamp, Soccermom
- Zdjęcia: Patrick Cady
- Kostiumy: Elitsa Taseva
- "Zombies movement coach/stunts": Brian de la Rosa (występujący zresztą w filmie… przez chwilę)
Wprowadzenie dla osób, które z filmem się nie zetknęły:
Yet another zombie movie, którego akcja toczy się w małym miasteczku w ciągu jednego dnia, prawdopodobnie 16 maja 2007 roku. W mieście objawia się epidemia dziwnej grypy. Troskliwy rząd ("We’re in America!") ogłasza ćwiczenia i otacza miasto kordonem. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie parę faktów; m.in. to, że zombie jest śmiertelną chorobą przenoszoną drogą… kropelkową. No niestety, wirusy mają to do siebie, że mutują. A szczególnie wirus Wildfire, który pierwotnie miał być bronią ofensywną atakującą system nerwowy, ale nie zabijającą człowieka (odkrywcze, eh?).
Tak, kolejny film o zombie. Wyjątkowo standardowy, i wielkimi garściami czerpiący z dorobku swoich poprzedników (celowo to piszę). Mimo tego jest całkiem nieźle. Nudą nie wieje. Obserwując poczynania bohaterów uzbrojonych w gaśnicę, koktajle Mołotowa, dzidę (hehe) i jedną giwerę można naprawdę nieźle się bawić. Film jest niezwykle dynamiczny – dzięki odnowionemu wizerunkowi zombie, który tu:
- uprawia parkour, chociaż kiepsko mu to wychodzi,
- posiada instynkt stadny,
- dziedziczy inteligencję swojego nosiciela,
- używa broni.
Innymi słowy: luzacko.
Co mi się podobało: popisy kaskaderskie + montaż – to robi wrażenie, np. 45 minuta; gra aktorska – daje radę (oprócz dr Logana – przez większość czasu była to postać kompletnie beznadziejna), niektóre pomysły – np. postać Buda – śmieszne to było (co to za wegetarianin co wp… schabowe); efekty specjalne są ok, make-up ujdzie. Niektóre teksty powalają na kolana. Obsada całkiem niczego sobie. Plusem także to, że ekipa pracująca przy filmie składała się z ludzi doświadczonych.
Nie podobały mi się: bzdurne rozwiązania w scenariuszu, przykładowo 49 minuta – debil mógł podciągnąć drabinkę żeby nikt więcej nie skorzystał ze schodów przeciwpożarowych, no ale zamiast tego zamknął okno i zaciągnął sztorę… Albo finał – pomysł tak kretyński, że nie mógł się udać, ale się udał. Co jeszcze… Odgłosy broni do niej nie pasują. Ale te wszystkie wymienione przeze mnie rzeczy są w sumie niezauważalne – film płynie nieprzerwanym ciągiem.
Podsumowanie: wersja pierwsza
Fajny (sic!), ciekawy film, posiadający miejscami niezłe dialogi, dobrą akcję, i ogólnie duże zadatki na bycie docenionym. W świetle tego wszystkiego, co już widziałem o zombie, "Day of the Dead" prezentuje się bardzo okazale i ciekawie. Taka lepsza wersja "House of the Dead 2: Dead Aim" Godne polecenia.
Podsumowanie: wersja druga
Ja pierd…, ale w którym momencie to jest remake Romero? Bo nie zauważyłem?! Latające zombie?! Zombie biegające po ścianach?! 0/10!
Podsumowanie: wersja ugodowa
Film jest zwyczajnie nowoczesny. Fakt, że w porównaniu do oryginału tu i ówdzie spłycony (co wyrównano aż za mocno dodając bajerów w innych miejscach). Fanom Romero raczej się nie spodoba. Osobom oczekującym "Day of the Dead 2008 remastered edition" – też. Tym, co nie znają Romero, lub olewają takie niuanse jak zgodność z oryginałem i chcą się zwyczajnie rozerwać przy piwku oglądając film o umarlakach (a po to w sumie takie filmy są kręcone) – film może przypaść do gustu.
Byłbym zapomniał: to jest po prostu film akcji, a nie o zagładzie ludzkości. Tytuł tego filmu to zwyczajna pomyłka.
- Gatunek: Horror
- Grupa docelowa: Nieumarli
- Typ: Zombie
- Ofiary w ludziach? ~ 30 (dwie a conto)
- Trupominuta: 0,375
- Ofiary w zwierzętach? Nah
- Erotyka? Nie
- Efekty specjalne: 8/10
- Realizacja: 7/10
- Gra aktorska: 7/10
- Muzyka: 7/10
- Dźwięk: 7/10
- Pierwszy zombie ginie dopiero około czterdziestej minuty filmu.
- Dziwna sprawa. Mena Suvari gra w filmie postać kapral Sary Cross (takie nazwisko ma przynajmniej na mundurze), jednak w obsadzie postać którą odtwarza odnotowano jako "Sara Bowman".
- Trailer (jak zresztą i film) tak bardzo nie podobał się niektórym ludziom, że stworzyli petycję, którą można podpisać:"We demand a quality Day of the Dead remake".
Powiązane:




(8 głosów, przeciętnie 4,00 / 5)











ma ktoś napisy do tego filmu? piszcie jakby co gago999@o2.pl.