Więcej
Meet the girl of your screams.
Reżyseria: Jimmyo
Scenariusz: Jimmyo
Produkcja: Stuart Voytilla, Mark Redfield
Na podstawie: –
WWW: www.chainsawsally.com
Trailer: Link
Galeria: Link
Długość filmu (z napisami): ~ 83 minuty
Obsada:
- April Monique Burril
- Mark Redfield
- Alec Joseph
- David Calhoun
- Kristen Hudson
- Suzi Lorraine
- Jennifer Rouse
- Count Gore DeVol
Ekipa:
- Efekty specjalne: Eric Suspensky, Jimmyo
- Dźwięk: David Moore
- Muzyka: Jamie Taylor, Brian Huddel, The Dead Elvi, Calabrese, The Alphabet Bombers, Grave Danger, Screeches, Piss Ant, Big John Bates
- Zdjęcia: Mike Flanagan
- Kostiumy: Jennifer Rouse, April (własne), Alec (własne)
Sally to Pani z Biblioteki – którą każdy zna. Każdy z nas też – wszyscy mamy w naszych miastach i najbliższym otoczeniu osoby, które nigdy się nie zmieniają, są zawsze uśmiechnięte, pogodne; takie dobre "ciocie Marysie". Nie mylić z Goździkową – wbrew wizerukowi kreowanemu przez reklamę Goździkowa to wredna stara szmata, która dealuje prochami.
Sally to pieprzona psychopatka mordująca ludzi dla zabawy, z nudów, lub z tak niskich pobudek, jak na przykład chęć skarcenia za nieznajomość ortografii. Prawdopodobnie dziewica. Ma bratosiostrę, coś nie mniej popieprzone jak ona sama. Sally jest niebezpieczna. Uważaj, by nie przetrzymać książek pożyczonych z biblioteki.
"Chainsaw Sally" jest stosunkowo krótkim filmem opowiadającym o perypetiach Pani z Biblioteki. Moim zdaniem w miarę udane groteskowe połączenie typowego slashera i humoru rodem z "Opowieści z krypty". Tak mogłaby wyglądać kontynuacja "Rodziny Adamsów", tym razem opowiadająca o przypadkach Wednesday i Pugsleya po latach.
Z początku film trochę przynudza. Moje zdziwienie wzbudziła realizacja sceny z drugą ofiarą, konkretniej wpasowanie w to wszystko ujęcia słońca (normalnie jak z Draculi). Po co? A było tak wesoło. Rżnięcie kogoś nieuruchomioną piłą łańcuchową też jest ciekawe – ale względy bezpieczeństwa można zrozumieć. Wraz z upływem czasu robi się ciekawiej – w pozytywnym sensie.
Główna bohaterka przypomina mi trochę Lee z "Sekretarki". Podobna, choć znacznie cięższa psychoza. Wielki respekt dla Aleca Josepha za Ruby’ego – zobaczycie za co. Gratulacje za pomysł na gliniarzy – tylko debil potrafi świecić latarką w dzień ;) Ciekawa scena z trzema "lunatykami" – nie wiadomo, czy rezyser świadomie popełnił błąd raz ujmując ich w pończochach na głowie, a raz w kominiarkach, czy tylko chciał przypomnieć o "Boondock Saints", co sugerowałaby pierwsza z nimi scena. Ogólnie – klimaty Roba Zombiego. Oklaski za scenę z panią sprzedającą lody. To wiaderko jest naprawdę true gore’owe!
Nie do końca specjalne efekty specjalne – choć jest ok. Muza czasami kuleje – kawałki zwyczajnie mi nie podpadły. Tło dźwiękowe – takie sobie, zgranie całości – zastrzeżenia z powodu nierównego poziomu sygnału, poza tym czasem wygląda to nawet jak chamski dubbing.
Nie oczekiwałem po "Chainsaw Sally" zbyt wiele. Ot, miał to być kolejny smutny film o ganianiu za ludźmi z piłą łańcuchową – czyli ponad godzina nudnej rozrywki polegającej na obserwowaniu głupich min ofiar, głupich min psychopaty, głupich dialogów. A tu zaskoczenie. Jest całkiem przyjemnie, można się wczuć, nie wieje totalną nudą. Kultu raczej nie będzie, ale spokojnie polecam. Całkiem udana produkcja.
- Gatunek: Horror
- Grupa docelowa: "Goci", fani Roba Zombiego
- Typ: Slasher – zabawy z piłą na wesoło
- Ofiary w ludziach? ~ 9
- Trupominuta: 0,113
- Ofiary w zwierzętach? Nie
- Erotyka? Tak
- Efekty specjalne: 6/10
- Realizacja: 7/10
- Gra aktorska:7/10
- Muzyka: 6/10
- Dźwięk: 5/10
• W filmie przewija się dużo zwłok, stąd przybliżenie w postaci liczby 9. Liczone były tylko zabawy Sally pokazane na filmie.
Brak powiązanych zasobów.





(6 głosów, przeciętnie 3,33 / 5)





