Obecnie (listopad 2009 – 9 stycznia 2010 w trakcie pisania tego tekstu) szanowna telewizja PolSat emituje odcinki serialu pt. "Buffy the Vampire Slayer" – po polsku "Buffy, postrach wampirów". Z tej okazji postanowiłem wspomnieć o kilku epickich momentach, dla których warto ten serial obejrzeć. A także skreślić kilka słów ogółem do tych, którzy nigdy tego nie oglądali (oraz do tych, którzy widzieli maksymalnie dwa pierwsze sezony).
Tytułem wstępu:
Aktualnie mamy do czynienia z premierą kolejnych odcinków serialu. Niemal dekadę od daty ich ukazania się… Rekord i kompromitacja zarazem. Czemu tak późno, oraz czy PolSat wytrwa i wyemituje o tych porach resztę serialu – nie wiadomo.
BtVS to dla jednych głupia bajka dla nastolatek, dla innych nie. Ci pierwsi mają rację, biorąc pod uwagę dotychczasowo wyemitowane odcinki (dwie pełne serie, z tego co pamiętam – nie licząc tego, co PolSat teraz), oraz samo brzmienie tytułu w języku polskim. Dobra, może faktycznie inaczej się tego przetłumaczyć nie dało, nie wnikam.
Serial miał określony target, i trzymał się tych założeń konsekwentnie do około czwartego sezonu. Podział jest kwestią umowną. Jednak później robi się naprawdę interesująco.
Poniżej krótkie przedstawienie tych momentów (wcale nie najważniejszych) serialu, które uznałem za miażdżące. Czy ze względu na treść, czy też formę, realizację itp. Nie będę tu opisywał czternastu "naj" odcinków czy też robił jakiegoś topu wszechczasów, bo nie ma to większego sensu (i od tego jest forum fanów). Każdy kto ten serial obejrzał, znajdzie własne ulubione fragmenty. Być może nie zgodzi się z moją oceną niżej przedstawionych.
Chronologicznie:
#1
04×10 (czwarta seria, odc. 10) – Hush (Dec/14/1999) – edit: wyemitowany 11 stycznia 2010 r.
No przecież to jest tak piękne, że aż łzy wyciska. Wykrawane serca. Dżentelmeni oraz ich słudzy urwani z Barkera mkną sobie przez miasto, później akademik, by zadawać śmierć. A wszystko w absolutnej ciszy. THIS SHIT IS AWESOME, jak mawia klasyk.
Odcinek nominowany do nagrody Emmy w 1999 r. i Brama Stokera w 2000 r. (w ogóle ten serial ma na koncie niemożebnie dużo różnych nominacji i nagród)
#2
05×16 – The Body (Feb/27/2001)
Absolutny kurwa geniusz. Jeden z bardziej gore’owych w przekazie odcinków.
Bajka?
Nominacja do Nebuli w 2002 r.
#3
06×07 – Once More, With Feeling (Nov/06/2001)
Wgniatający konkurencję evergreen seriali. Whedon był chyba pierwszy, jeśli chodzi o zamieszczenie takiej formy we w miarę jednorodnej serii. Na uwagę zasługują tu:
- pomysł,
- aranżacja,
- wykonanie,
- feeling.
Kiedym się pierwszy raz z tym zetknął, pomyślałem "bosz, co za porażka". Już 10 sekund później byłem innego zdania. Może trochę dlatego, że (i tu przechodzimy do aranżacji i wykonania) jestem związany z muzyką, aranżacją, produkcją itd. W tym odcinku każdy kto nie jest głuchy lub ogarnia cokolwiek więcej niż "umcyk", znajdzie coś dla siebie. Różnorodne aranżacje sprawiają, że ogląda się to bez znudzenia. Natomiast jakość utworów… Tu ciekawa sprawa. Przebojowa jest zarówno muzyka, jak i wykonanie większości piosenek. Prawdziwą perełką jest "Under your spell", genialnie wręcz zaśpiewany przez Amber Benson (Tara). Takich momentów jest więcej – sporo piosenek z tego musicalu to hity. Szkoda czasu na to, żeby je wymieniać, opisywać, rozwodzić się nad tym, jakie są och ach itp. Trzeba obejrzeć i posłuchać. I pomyśleć, że Once More, With Feeling to skutek nadmiaru tequili…
THIS shit is so awesome, że jestem posiadaczem soundtracku oraz skryptu do odcinka. Tak, zapłaciłem za nie żywą gotówką, i jestem z tego powodu niebywale wręcz szczęśliwy. Warto.
Odcinek nominowany do nagrody Emmy i do nagrody Hugo w 2002 r., nagrodzony Golden Reel w 2002 r. i Nebulą w 2003 r.
#4
06×20 – Villains (May/14/2002)
Nie zepsuję zabawy. Scena z Willow i Warrenem (albo wiesz która, albo się domyślisz po obejrzeniu) – bezcenna.
Bajka?
Powiązane:








(5,00 / 5)
